Cześć Człowieki, Ach, czasy dorabiania się "za Buzka"! To były lata, kiedy człowiek marzył o własnym aucie, najlepiej zachodnim i czterodrzwiowym – bo to przecież był symbol luksusu. No i jak marzyć, to konkretnie! 🚘 U mnie padło na Fiata Tipo1.6 i.e. 90KM 66kW. Prawie „nie bity”, a jak Niemiec go sprzedawał, to ponoć płakał (ze wzruszenia). Oczywiście wszystko na kredyt z Lukasa, bo przecież nic tak nie motywuje do pracy, jak comiesięczna rata! ❄ Zima 1999/2000, minus 25 stopnie, a my z sąsiadem wpadliśmy na genialny pomysł – jedziemy do Maca w Bydgoszczy! No bo co innego robić przy takiej temperaturze? Tylko, że Fiat nie chciał współpracować i odpalić – klasyka. Ale my się nie poddaliśmy – jak się nie da normalnie, to "na pych"! 🤵 Sąsiad do pomocy i ruszyliśmy! Po powrocie w nocy, akumulator pod prostownik, pożyczony od teścia, oczywiście podłączony w łazience. No i jakoś te czasy wczesnego kapitalizmu zleciały w rytmie zamarzającego silnika, remontu po awari...